Kiedy ruch w sieci rośnie, a sama sieć nie jest rozwijana to nie trudno przewidzieć skutki. Dlaczego wiedzą o tym operatorzy telekomunikacyjni a tak trudno zrozumieć to operatorom sieci energetycznych ? Kryzys energetyczny w Polsce wybuchłby nawet bez wojny w Ukrainie.

Już dziesięć lat temu specjaliści ostrzegali, że zbyt małe inwestycje w rozbudowę sieci energetycznych skończą się fatalnie. Zużycie energii w Polsce rośnie znacznie szybciej niż pojemność sieci energetycznych, a także mocy wytwórczych. Przewidzenie, że sieci energetyczne w Polsce po prostu padną, wymagało podstawowej znajomości excella. W pewnym momencie krzywe produkcji i konsumpcji się przetną i wtedy dojdzie do blackoutu. W skali kraju można oczywiście kupić brakującą energię za granicą, ale to też ma swoje ograniczenia. Międzynarodowe interkonekty energetyczne także mają limity. Modele matematyczne sprzed 5-6 lat zakładały, że do zapaści systemu energetycznego w kraju dojdzie latem 2020 lub 2021 roku. Na szczęście w nieszczęściu wybuchła pandemia koronawirusa, spadło zapotrzebowanie na energię i paliwa. Lockdown przepędził blackout. To było tylko odroczenie wyroku. Równolegle Putin zrobił to, co od kilkunastu lat mówiła głośno polska dyplomacja – użył źródeł energii jako broni.

Duńscy i niemieccy rolnicy kontra Putin

Wbrew temu, co lubimy myśleć, polskie ostrzeżenia przed uzależnianiem się od paliw z Rosji były słuchane w Brukseli. Jednak najważniejszą inspiracją dla nowej polityki energetycznej UE były działania duńskich i niemieckich rolników, którzy sobie wymyślili, że będą niezależni od wielkich dostawców energii i stworzą własny energetyczny inteligentny ekosystem. Tak powstała idea obiegu zamkniętego i Smart Grid. Dzisiaj Smart Grid jest częścią unijnych przepisów liberalizacji rynku energii, które zostały w większości zaimplementowany do polskiego systemu prawnego. Część z zaimplementowanych przepisów działa od lat (np. giełda energii), inne pozostawały przepisami martwymi (np. spółdzielnie energetyczne), gdyż ich realizacja nie opłacała się z biznesowego punktu widzenia. Energia była po prostu zbyt tania. Putin to jednak zmienił. Do skoku w przyszłość nie zmusił nas coraz gorszy stan polskiej energetyki, ale kwestie polityczne. Nie oznacza to, że w sposób magiczny doszło do modernizacji sieci. Próbuję właśnie napisać, że kryzys energetyczny w Polsce nie potrwa krótko. Zaryzykuję bardziej śmiałe stwierdzenie, nie wyjdziemy z tego kryzysu, dopóki z pomocą nie przyjdzie branża telekomunikacyjna.

O polskiej energetyce można pisać książki. Wątków jest mnóstwo, ale skupmy się lepiej na okazjach, które dla naszej branży przyniosła rzeczywistość i aktualne przepisy.

Smart Grid to idea, w której producenci i konsumenci energii są blisko siebie i współpracują. Energia w tym modelu nie jest pozyskiwana przez wielkich producentów, co najwyżej pełnią oni funkcję dostawców uzupełniających. Istnieją różne rozproszone źródła energii, dzięki czemu cały system jest bardziej odporny na kryzysy. System jest jeszcze bardziej bezpieczny, gdy jest zasilany ze źródeł energii odnawialnej. Putin nie da rady zasłonić słońca, nie wstrzyma wiatru. Budowa sieci energetycznych jest droga dlatego w Smart Grid producent i konsument powinni być fizycznie blisko. Trochę prościej jest zrealizować ten model na wsi niż w dużym mieście.

Spółdzielnia przyszłości

Szczególnym rozwiązaniem prawnym jest spółdzielnia energetyczna. To twór, który pozwala stworzyć Smart Grid na niewielkim obszarze (maksymalnie 3 gmin wiejskich i miejsko-wiejskich). Spółdzielnie łączą producentów OZE i konsumentów energii i mogą korzystać z istniejących energetycznych sieci przesyłowych. W pewnych określonych sytuacjach spółdzielnie mogą korzystać z istniejących kabli bezpłatnie. Spółdzielnia może działać podobnie jak prosument OZE, może oddać na rok nadwyżki energii sieci do zakładu energetycznego, tracąc 40%, jeśli pozostałych 60% nie odbierze, to różnicę po prostu sprzedaje zakładowi energetycznemu, jeśli jednak odbierze więcej niż 60%, to różnicę musi kupić. Najlepiej, jeśli spółdzielnia produkuje i konsumuje dokładnie tyle samo, ile zużywa i najlepiej dokładnie w tym samym czasie. Jak tego dokonać ? Wymaga to pewnych zabiegów, a integralną częścią modelu jest nowoczesna teleinformatyka.

Dajmy hipotetyczny przykład elektrycznej spółdzielni energetycznej na wsi. Tworzą ją dla uproszczenia konsumenci: trzy gminy wraz z jednostkami podległymi – to wiarygodny płatnik, nawet gdyby zbankrutował, to skarb państwa spłaci długi. Producentami są: farma wiatrowa produkująca energię w nocy oraz w okresie jesienno-zimowym oraz kilka farm fotowoltaicznych, które produkują energię w dzień oraz w okresie wiosenno-letnim. Te dwa rodzaje podmiotów zapewniają ok. 90% czasu produkcji energii, pozostaje pozostałe 10%, które zapewniają źródła uzupełniające np. agregaty prądotwórcze na bio paliwa. Skoro brak synchronizacji produkcji z konsumpcją oznacza stratę 40% energii (trafia do zakładu energetycznego) to najlepiej taką sytuację ograniczyć lub wyeliminować. Żeby doprowadzić do takiego modelu, niezbędna jest telemetria w czasie rzeczywistym całej spółdzielni w oparciu, o odpowiedni sprzęt, kompetencje informatyczne oraz transmisje danych. Tak oto w naszej historii pojawia się lokalny operator isp. Wchodzi cały na biało ! Jest niezbędnym elementem nowego systemu. Operator telekomunikacyjny załatwia kilka spraw naraz. Po pierwsze sam jest ważnym konsumentem energii, ma kompetencje do obsługi systemu, aby zapewnić mu najwyższą wydajność, a więc zarabia na swoich usługach. Wraz z ewolucją modelu, korzyści operatora tylko się zwiększają. Po zabezpieczeniu potrzeb własnych oraz partnerów publicznych i lokalnego biznesu spółdzielnia energetyczna może objąć klientów indywidualnych. To jednak wymaga odpowiedniego systemu bilingowego, biura obsługi klienta, operującego w danym terenie działu sprzedaży. Jaki podmiot dysponuje tym wszystkim na wsi ? Znowu operator isp. Kto dogada się z lokalną gminą w sprawie obniżenia opłat za zajęcie pasa drogowego lub obniżenia podatku od budowli, szczególnie z gminą, która już korzysta z tańszego prądu ze spółdzielni energetycznej ?

W Polsce są mali i średni operatorzy telekomunikacyjni, którzy już 5 lat temu przewidzieli kryzys energetyczny. Ci operatorzy, prowadząc swoje inwestycje, robili to troszkę inaczej niż większość.

Oto kilka przykładów tych różnic. Przezorni operatorzy:

1. Woleli wieszać światłowody na własnych słupach niż słupach zakładu energetycznego.

2. Uparli się, żeby ich słupy były betonowe, a nie kompozytowe, dzięki temu te słupy mogą unieść nie tylko światłowód, ale także instalację OZE i kabel energetyczny.

3. Zamiast dzierżawić miejsce pod maszt radiowy, kupowali całą działkę. Dzisiaj na tych działkach stoją instalacje fotowoltaiczne.

4. Wkładali mnóstwo pracy, w utrzymywanie dobrych relacji z gminami np. są co roku sponsorami dożynek.

5. Wkładali mnóstwo pracy w utrzymanie dobrych relacji z rolnikami. Dzisiaj to właśnie słoma od tych rolników zasila biogazownie, które stanowią ważny element stabilizujący bilans energetyczny lokalnej spółdzielni energetycznej. Z kolei odpad z biogazowni tzw. pokompost trafia na pole jako nawóz i sprawdza się w tej roli lepiej niż słoma, która wcześniej pełniła taką funkcję.

6. Dzięki dobrej integracji ze społecznością lokalną operator dostarcza na wsi praktyczne nowe technologie np. monitoring przeciwpożarowy pól i domów dzięki kamerom na swoich masztach radiowych we współpracy z lokalnymi strażakami.

Komu na wsi przyjdzie do głowy, żeby kupować usługi telekomunikacyjne od kogoś innego niż taki wszechstronny operator ? 

Łukasz Pałucki – Wiceprezes w dwóch spółdzielniach energetycznych w powiecie hrubieszowskim / Prokurent w Hrubieszowska Telewizja Kablowa Sp. z o.o.